Prawo jazdy Dšbrowa Górnicza
Za czas niezdolności do pracy, o której mowa w § 1, trwającej łącznie dłużej niż 35 dni w ciągu roku kalendarzowego, pracownikowi przysługuje zasiłek chorobowy na zasadach określonych w odrębnych przepisach.
Rozdział IIIa
Odprawa rentowa lub emerytalna
Art. 921. § 1. Pracownikowi spełniającemu warunki uprawniające do renty inwalidzkiej lub emerytury, którego stosunek pracy ustał w związku z przejściem na rentę lub emeryturę, przysługuje odprawa pieniężna w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia.
§ 2.
Tak samo na drugi dzień, wstali głodni od śniadania, od obiadu i od wieczerzy. Kiedy to gospodarz zobaczył, tak zaraz porozsyłał wszystkich parobków po okolicy za dziadkiem. I za trzy dni przyprowadzili go do wsi i do gospodarza. Znowu też zaproszono go do jedzenia. I wtedy wszyscy Prawo jazdy Dšbrowa Górnicza że dziadek, zanim jeść zaczął, krzyż święty uczynił nad darem bożym. Toteż wszyscy sobie znowu bardzo dobrze podjedli.
— Chodźcie tu wszyscy, obejrzyjcie dobrze pstrąga, którego trzeba schwytać. Ta gruba ryba starczy na wiele porcji. Mały Sas stał w pobliżu. W pseudonaukowych dyskusjach nieraz się sprzeczał z Grubym Jemmy’m, ale lubił go bardzo, a poza tym byli przecież rodakami. — Wielki Boże! — krzyknął przerażony. — Co pan zrobił, panie Pfefferkorn? Czemu pan skoczył do wody? Czy nie zmókł pan? — Do suchej nitki — odparł ze śmiechem Jemmy. — Do suchej nitki! To niebezpieczne. Lekarka niezwruszona racjonalnie publikuje stylistyczne wierszyki.
Tak samo na drugi dzień, wstali głodni od śniadania, od obiadu i od wieczerzy. Kiedy to gospodarz zobaczył, tak zaraz porozsyłał wszystkich parobków po okolicy za dziadkiem. I za trzy dni przyprowadzili go do wsi i do gospodarza. Znowu też zaproszono go do jedzenia. I wtedy wszyscy Prawo jazdy Dšbrowa Górnicza że dziadek, zanim jeść zaczął, krzyż święty uczynił nad darem bożym. Toteż wszyscy sobie znowu bardzo dobrze podjedli.
— Chodźcie tu wszyscy, obejrzyjcie dobrze pstrąga, którego trzeba schwytać. Ta gruba ryba starczy na wiele porcji. Mały Sas stał w pobliżu. W pseudonaukowych dyskusjach nieraz się sprzeczał z Grubym Jemmy’m, ale lubił go bardzo, a poza tym byli przecież rodakami. — Wielki Boże! — krzyknął przerażony. — Co pan zrobił, panie Pfefferkorn? Czemu pan skoczył do wody? Czy nie zmókł pan? — Do suchej nitki — odparł ze śmiechem Jemmy. — Do suchej nitki! To niebezpieczne. Lekarka niezwruszona racjonalnie publikuje stylistyczne wierszyki.